Tytuły, tytuły… Kilka najtrudniejszych słów

Wymyślenie tytułu napisanego lub planowanego dzieła jest trudniejsze niż samo pisanie. Można od tytułu zacząć, ale po pierwsze mija się to z celem, bo fabuła i cel książki mogą się zmienić w trakcie pisania, a po drugie – na końcu jest łatwiej (albo nie, ale to już indywidualna sprawa każdego autora – w moim przypadku – nie).

Pierwszy tytuł powstaje najczęściej dlatego, że jakoś trzeba nazwać nowy plik. Można mieć kilka dokumentów nazwanych „Bez tytułu”  lub „Nowy dokument” z cyfrą, ale to bardzo utrudnia znalezienie tego właściwego. Powieść, którą możecie czytać w kategorii „Jedna za wszystkie” nosił pierwotny tytuł „kolejne opowiadanie o przyjaźni”. Dlaczego taki? Bo miało być to opowiadanie i to kolejne, które zaczęłam pisać o przyjaźni. Kiedy skończyłam, uznałam, że po pierwsze: za długi, po drugie: mało chwytliwy, znaczy – nie zachęca. Jakoś tak mam, że długie tytuły kojarzą mi się z pracami naukowymi i książkami o niczym. Myślałam, myślałam, aż wymyśliłam „Babską przyjaźń”. Funkcjonował ten plik pod taką nazwą bite pół roku, ale gdy przyszło co do czego i postanowiłam opublikować go na blogu, zmieniłam na „Jedna za wszystkie”. „Babska przyjaźń” wydawała się trochę zbyt oczywista i stylistycznie niezbyt udana. „Jedna za wszystkie” wydawała się znacznie lepiej oddawać treść książki. Więc poszło. Niestety. Bo jest jeszcze jedna ważna rzecz – tytuł nie powinien być banalny. Wiem, bo trochę tych tytułów obrobiłam (zawodowo jestem redaktorem i często zdarza się, że pomagam Autorowi w wymyślaniu – cudze rzeczy łatwiej określić). Tak więc nie zdziwcie się, jeśli pewnego pięknego wieczoru kategoria „Jedna za wszystkie” zmieni nazwę (bo banalna, a jeszcze nie daj Boże, ktoś to zechce porównać z arcydziełem szacownego pana Dumas). Jest jeden warunek – musi mi wpaść do głowy coś bardziej sensownego. A może ktoś z Was ma propozycję. Chętnie poznam i rozważę.

Bywa też tak, że pierwszy tytuł siłą rzeczy jest najlepszy, ale z jakichś względów niewygodny. Sami oceńcie: plik, w którym piszę „Bez skrupułów” od początku istnienia nosi tytuł „Suka”. Dlaczego więc nie zatytułowałam tak kategorii: bo nie chcę z góry oceniać (i sugerować oceny) głównej bohaterki. Co prawda sama tak o sobie mówi, ale w końcu to jej pamiętnik – ma prawo, a Czytelnik swój rozum i powinien samodzielnie uznać, czy jej nie znosi, czy jej współczuje, czy może nawet ją podziwia.

Tytuł to najtrudniejsza część pisania, bo sam w sobie jest całością, małym dziełem, a najkrótsze formy, jak powszechnie wiadomo, są najbardziej skomplikowane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>