Samobójstwo. Jak się zabić?

Otworzył laptopa. Ręce miał spocone, choć było mu zimno. Trząsł się z emocji. Bał się. Był podekscytowany.

„jak się zabić samobójstwo ” wpisał w wyszukiwarkę.

Ta myśl błąkała się w jego umyśle już od jakiegoś czasu. Coraz trudniej było mu rano wstać, coraz częściej chciał uciec od wszystkiego. Dosłownie od wszystkiego.

Przejrzał wyniki. Fora. Nie miał ochoty czytać żałosnych postów żałosnych ludzi, którym się wydawało, że mają receptę na wszystko. On potrzebował recepty na szybką i bezbolesną śmierć. Zresztą – nawet odrobina bólu będzie niczym w porównaniu z tym, co przeżywa teraz.

O, ten wpis wydaje się ok. Jakiś blog, przeczyta, komentarze sobie daruje, kolejni idioci pewnie pocieszają i próbują ratować autora, który być może tak jak on, szuka końca.

Kliknął w link, przeleciał wzrokiem tekst, szukając interesującego go fragmentu, ale zamiast tego trafił na pogrubione wyraźnie cyfry:

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

Zastanowił się. Zaraz to zrobi, zaraz poszuka jeszcze raz, ale… może choć raz ktoś go zrozumie. Zanim umrze, chce choć raz usłyszeć, że nie przesadza, że ma rację.

Wykręcił numer. Głos po drugiej stronie należał do dziewczyny. Chciał jej wszystko szybko wyjaśnić, ale kiedy zaczął mówić, nie mógł przestać. Co jakiś czas słyszał delikatną zachętę z jej strony. Słuchała go, nie oceniała. W końcu usłyszał „Masz prawo tak czuć”. Poczuł na policzkach łzy. Tak. Ma prawo. Rozmawiali nadal. W końcu zrozumiał, że nie musi tego robić. Że skoro przeżył to wszystko, to da sobie radę. Da sobie radę.

Obudził się. To już rok. Ubrał się i wybiegł z mieszkania. Na ulicach było pusto, o tej godzinie normalni ludzie śpią. Biegł przed siebie, w myślach planując kolejny dzień. Jeszcze nie wyszedł na prostą, ale co dzień był bliżej. Czuł się silny. Sam decydował o swoim życiu i o swojej śmierci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>