Nie…do…pisanie

Przeczytałam dziś artykuł wielce ciekawy. Ten. Mam nadzieję, że to nie o mnie. Owszem, pisanie sprawia mi przyjemność, w bólach nie rodzę (no, chyba że dzieci prawdziwe biologicznie). Ale nad tekstem pracuję, poprawiam, usuwam często, bo czuję, że to nie to. Czuję. Ocenić nie potrafię. W swoim tekście błędów się nie widzi. Serio.

Pociesza mnie myśl jedna. Czytam więcej niż piszę (ot, niewielkie osiągnięcie). I jednego i drugiego za mało, ale co robić – spać trzeba, jeść trzeba, a mi się jeszcze dzieci zachciało. Ot kobieca natura. A może nie kobieca – może taka zachłanna zwykle, po ludzku jestem. Jedno wiem na pewno – jak nie czytam, to pisanie leży i kwiczy. I tu z autorką artykułu się zgodzę – żeby być pisarzem, trzeba najpierw być czytelnikiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>