Koniec i początek. E-book już niedługo

„Reportaż” zakończony, ale przede mną jeszcze wiele pracy. Redakcja skończonego utworu to chyba trudniejsza praca niż pisanie. A chciałabym, żeby „Reportaż” wyszedł jako mobi, więc przede mną nauka, jak się takie cudo majstruje.

W głowie już kolejny projekt. Tym razem coś większego, baaa! wielkiego. I hipertekstowego. I historycznego. Ale jak zawsze będzie o kobietach. I tym razem właśnie tytuł mam pierwszy – „Wilczyce”. Jeśli komuś się kojarzy z „Pannami z Wilka”, to całkiem dobrze się kojarzy. I nie całkiem.

Pomysł powstaje kilka lat. Ewoluuje. Z dwóch powstaje jeden. Gdybym miała powiedzieć, kiedy postanowiłam napisać powieść hipertekstową, musiałabym cofnąć się co najmniej 10 lat. Ile lat liczy pomysł napisania sagi kobiecego rodu? Sama nie wiem. Siedzi we mnie chyba od zawsze.

To nie będzie taki sam projekt, jak poprzednie. Nie wiem jeszcze, czy uda się przygotować wydanie e-bookowe. Nie wiem też, a w zasadzie nie wiem przede wszystkim, ile czasu zajmie pisanie. Kilka lat, może kilkanaście. Muszę wiele się dowiedzieć, bo akcja będzie skakać po całym wieku XX, a mi bliskie są jego ostatnie lata. Poza tym bohaterki – znam już kilka z nich i wiem, że są wymagające.

Ruszam więc z korektą i dopisywaniem. A potem… Potem „Wilczyce”